Życiowa Dziesiątka: Katarzyna Jankowska bije polski rekord trasy i zgarnia 12 tys. zł!


Opublikowane w sob., 07/09/2019 - 13:56

Tegoroczna Życiowa Dziesiątka powinna nosić nazwę „Mistrzowskiej Życiowej Dziesiątki” - z powodu wysokiego poziomu rywalizacji. Polski rekord trasy z Krynicy do Muszyny drugi rok z rzędu poprawiła Katarzyna Jankowska - 32:44. Biegaczka przyznała z uśmiechem, że ma jeszcze spory zapas.

Dobrze w początkowym fragmencie radziła sobie Renata Pliś, ale najlepszą z Polek została Katarzyna Jankowska – mistrzyni kraju na 5000 m, która uzyskała wynik 32:44. Zawodniczka Podlasia Białystok zajęła trzecie miejsce open, poprawiając polski rekord trasy, wynoszący 33:04. Za zwycięstwo w klasyfikacji „Najlepsza Polka” oraz rekord zarobiła 12 tys. zł.

– Początkowo Renata biegła pierwsza. Mnie zależało na rekordzie i się jej trzymałam. Ruszyłam 4 km przed końcem, bo nie chciałam czekać na końcówkę. Wiedziałam, że ona ma lepszego "półtoraka" (1500 m - red.). Ruszyłam nawet po 3:04 min./km. Zobaczyłam, że mam dużą przewagę i dopiero wtedy nieco się wyluzowałam. Taktykę ustalałam z mężem, on też kiedyś biegał. Trzymałam się jego założeń – mówiła Katarzyna Jankowska.

- Na pewno za rok tu jeszcze wystartuję, również w innych biegach. Atmosfera jest bardzo fajna! - chwaliła nasza rozmówczyni.

Rywalizację Pań wygrała Kenijka Jayline Chemutai, która uzyskała doskonały wynik 31:54. Druga była jej rodaczka Ruth Nundu Mbatha - 32:21.

Ze swojego występu nie była do końca zadowolona wspomniana Renata Pliś – ubiegłoroczna mistrzyni Polski w biegach ulicznych na 5 i 10 km, która chciała połamać 33 minuty, co niestety się nie udało (38:58).

- Ruszyłam dość żwawo. Odechowo nie byłam zmęczona, ale te trasę chyba trzeba umieć biegać. Pod koniec, jak był delikatny podbieg, to autentycznie zabrakło mi sił w nogach. Odliczałam już do mety. Ktoś mi mówił, że po 5 km jest płasko, ale tak nie było. Trzeba umieć się rozpędzać. Ja nie wiem, czy to potrafię - oceniła bieg zawodniczka Maratonu Świnoujście.

Rywalizację mężczyzn wygrał Kenijczyk Mathew Kosgei, który uzyskał wynik 28:24. Tuż po nim, przy wielkim aplauzie kibiców zgromadzonych przy Centrum Rekreacji i Sportu Zapopradzie w Muszynie, finiszował ulubieniec miejscowych - Henryk Szost. Rekordzista Polski w maratonie uzyskał wynik 28:55.

– Rezultat mógł być lepszy, ale jestem jeszcze osłabiony. Trenuję też do maratonu, więc moje objętości są inne. Nie mam potrzebnej świeżości – mówił na mecie Henryk Szost. – Moja strategia była taka, żeby biec za najlepszym Kenijczykiem. On był bardzo mocny. Razem pokonaliśmy 4 km, później już biegłem samotnie. Z tego co wiem, on zjechał z wysokich gór i był teoretycznie mocniejszy – analizował Szost.

Trzecie miejsce wywalczył kolejny z Kenijczyków Nelson Cherutich - 29:25. Tuż za podium ponownie znalazł się maratończyk Emil Dobrowolski. Ale był zadowolony z rezultatu – 29:36.

– Nie jestem wiecznie czwarty, bo za pierwszym razem byłem tu piąty i to ze swoim najlepszym wynikiem (28:51 w 2015 r. -red). Dziś uzyskałem dobry rezultat, o kilkanaście sekund lepszy niż przed rokiem, więc jakiś progres jest. Teraz biegłem 3 km z chłopakami, a potem sam już „cisnąłem”. Pogoda była dobra, lepsza niż rok temu bo mniej wiało – mówił po biegu Emil.

Pełne wyniki: TUTAJ

Była to Życiowa Dziesiątka godna jubileuszowego TAURON Festiwalu Biegowego. Medale uczestnikom wręczała Wada Panfil – mistrzyni świata w maratonie z 1991 roku. W ramach imprezy rozegrano też Mistrzostwa Polski Masters na 10 km. Rozgrzewkę do biegu przeprowadziła grupa TENBAN.

RZ


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce