Bardzo trudne warunki w górach. Marcin Rzeszótko apeluje o rozsądek. Czy i gdzie warto biegać?


Opublikowane w pon., 30/12/2019 - 20:50

W polskich górach panują bardzo trudne warunki. W Tatrach ogłoszono trzeci stopień zagrożenia lawinowego. Na Kasprowym Wierchu jest dziś minus 12 stopni, leży półtora metra śniegu. Codziennie słyszymy o akcjach, jakie dla ratowania turystów podejmują ratownicy GOPR.

W okresie świąteczno-noworocznym tysiące ludzi spędza wolny czas właśnie w górach. Wielu z nich to biegacze, którzy planują wycieczki biegowe tatrzańskimi, beskidzkimi czy bieszczadzkimi szlakami. Czy to bezpieczne? Gdzie można biegać, a jakich miejsc należy teraz bezwzględnie unikać? Jak wyposażyć się na bieganie w górach w obecnych warunkach?Zapytaliśmy o rady osobę chyba najwłaściwszą. Naszym ekspertem jest Marcin Rzeszótko, znakomity biegacz Buff Teamu Poland i ratownik Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

– Zacząłbym od tego, że trening zimą jest dość specyficzny i czym innym jest budowanie lub podtrzymanie formy, a czym innym górska wycieczka. Teraz w Tatrach nie da się raczej zrobić super treningu biegowego, są ku temu znacznie lepsze aktywności.

– Jeśli jednak chcemy pobiegać po Tatrach, to przede wszystkim powinniśmy przygotować się topograficznie: wiedzieć dokąd chcemy i możemy się wybrać, jakie są warianty poruszania się szlakami oraz możliwości wcześniejszego zejścia ze szlaku, skrócenia wycieczki i powrotu do bazy. Uważam, że najlepszym pomysłem są w tej chwili doliny. Najlepsze do biegania zimą w Tatrach są Olczyska, Strążyska czy Kościeliska. Ale można też, oczywiście, wybrać się na Turbacz.

– Słów kilka o sprzęcie na górską wycieczkę biegową w obecnych warunkach. Znakomite i bardzo przydatne są raczki na buty, pomagające poruszanie się, w trudnym terenie. Celowo nie mówię nic o tzw. lawinowym ABC, ponieważ uważam, że bieganie w terenie zagrożonym zejściem lawiny, np. w Dolinie Roztoki czy Dolinie Pięciu Stawów, jest kompletnie bez sensu. Będziemy poruszali się tam znacznie wolniej, a przede wszystkim wiąże się to ze zbyt dużym ryzykiem. Kluczowym kryterium tego, czy powinniśmy się wybrać na trening zimą w górach, jest bezpieczeństwo.

– Skłaniałbym się raczej do treningu na skiturach. Nie dość, że w głębokim śniegu jest znacznie szybszy, to wypracowuje świetną bazę tlenową, anaerobową. Wiele osób trenuje zimą biegi narciarskie. Tak robi Robert Faron, który na zimę praktycznie zawiesza bieganie, a prawie nie zdejmuje z butów nart. To naprawdę dobre przygotowanie do szybkiego biegania na wiosnę.

– Zdecydowanie odradzam wychodzenie teraz na Czerwone Wierchy czy Kasprowy. Te miejsca są dobre przy lawinowej „jedynce” (pierwszy stopień zagrożenia lawinowego – red.), w tej chwili jednak zapuszczanie się tam jest bez sensu i nieodpowiedzialne, zdecydowanie zbyt ryzykowne. Dlaczego? 

– Jeśli w obecnych warunkach coś nam się stanie w rejonie wyższych gór, takim jak wspomniane Kasprowy czy Czerwone Wierchy, będąc w stroju biegacza mamy naprawdę niewielkie szanse na przetrwanie nawet kilku godzin. Teren bardzo utrudnia lub wręcz uniemożliwia służbom ratunkowym szybkie dotarcie w wiele miejsc, nawet śmigłowcem.

– Apeluję więc o myślenie i zdrowy rozsądek, dbanie o własne bezpieczeństwo i trzymanie się znanych szlaków, miejsc „przedreptanych”, przetartych przez innych turystów i biegaczy, takie jak wspomniane wcześniej dolinki, szlak na Turbacz w Gorcach czy okolice Beskidu Żywieckiego. To są naprawdę świetne miejsca do biegania. A jeśli chcemy sobie porządnie dać w kość – zastanówmy się nad mocnym treningiem na „biegówkach”, skiturach czy nawet bieżni mechanicznej.

Porad Marcina Rzeszótki wysłuchał Piotr Falkowski

zdj. facebook: Buff Team Poland, Piotr Biernawski, Dawid Guros, Artur Piecha


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce