25 stycznia 2026, Las Łagiewnicki / Modrzew (okolice Łodzi, woj. łódzkie)
W niedzielne przedpołudnie, kiedy większość świata jeszcze rozgrzewała się przy porannej kawie, dziesiątki biegaczy pojawiły się w lesie Łagiewnickim – w miejscu, które na jeden dzień zamieniło się w małe, leśne pasmo górskie. To właśnie tu odbył się trzeci etap cyklu Łódzkie Biegi Górskie 2025/2026, który zgromadził zarówno lokalnych miłośników trailu, jak i ambitnych – choć często początkujących – zawodników szukających swojego zimowego wyzwania.

Co to w ogóle są „Biegi Górskie”… w Łodzi?
Choć województwo łódzkie nie ma wysokich szczytów, organizatorzy udowadniają, że „góra jest tam, gdzie serce biegnie”. Cykl został pomyślany jako bieg przełajowy z dużymi różnicami wysokości, rozgrywany na pętlach w lesie z naturalnymi pagórkami i korzeniami, które imitują prawdziwe górskie warunki.
Na uczestników czekały trzy dystanse:
6,6 km – idealne dla tych, którzy dopiero odkrywają trail,
10,5 km – klasyczne wyzwanie dla „średniaków”,
14,4 km – test sił i woli przeznaczony dla najbardziej odpornej grupy.
Każdy z dystansów oferował przewyższenia dochodzące do 300 metrów – jakbyśmy biegali po mini-górkach, które (choć niskie) potrafią zmęczyć równie mocno jak prawdziwe szlaki.
Start — jak to wyglądało „od środka”
Z samego rana baza biegów tętniła życiem: zawodnicy przybywali z uśmiechami i nerwowymi rozgrzewkami, a wolontariusze rozdawali numery startowe i podpowiadali, jak prawidłowo założyć chip czasu. W powietrzu unosił się zapach świeżego powietrza, lasu i… adrenaliny.
Przed startem dało się usłyszeć różne języki – od polskiego, przez łamane „trailowe” angielskie, po motywacyjne okrzyki zachęcające kolegów do sięgnięcia po „nową życiówkę”.
– „To nie jest zwykły bieg – to jest mała przygoda w środku zimy!” – mówił jeden z zawodników, ocierając krople śniegu z czoła chwilę przed startem.
I właśnie ta przygoda była sednem Łódzkich Biegów Górskich.
Na trasie — zima, lód i prawdziwa radość biegania
Zimowa aura dodawała wyzwaniu charakteru: mokre korzenie, śliskie fragmenty i lekki chill w powietrzu czyniły każdy krok… bardziej wart zapamiętania.
Biegacze rzucali się w las niczym poszukiwacze własnych granic: niektórzy ustawili tempo od pierwszych metrów, inni zaczęli spokojniej, by w drugiej połowie dystansu eksplodować energią.
Przewyższenia, choć niskie w porównaniu do gór realnych, były niczym serpentyny w mini-Alpach, które pamięta się długo po przekroczeniu mety.
Na trasie słychać było doping: młodsze grupy kibiców wiwatowały przy stromych odcinkach, a zwykli spacerowicze spieszyli się, by zrobić zdjęcia biegaczom mknącym ku kolejnym pagórkom.

Meta — medale, ciepły posiłek i „trailowe braterstwo”
Każdy, kto przekroczył linię mety, otrzymał wyjątkowy medal – nie tylko za wynik, ale za to, że odważył się stanąć na linii startu w zimie i w lesie.
Były uściski dłoni, wymiana wrażeń i opowieści o „tym stromym podejściu”, które zmieniło bieg w małą epicką bitwę z samym sobą.
Organizatorzy zadbali też o ciepły poczęstunek i miejsca do odpoczynku – a przy jedzeniu zaroiło się od planów na kolejne etapy: 22 lutego i 15 marca.
Dla kogo takie biegi?
Łódzkie Biegi Górskie są jak trailowy prototyp endurance, idealny dla:
- biegaczy szukających urozmaicenia poza asfaltami,
- tych, którzy dopiero zaczynają swoją trailową przygodę,
- zaprawionych w boju, którzy chcą zimowego „odtrucia” po sezonie ulicznym.
Nie musisz jechać w góry, żeby poczuć ich ducha! Ten fenomen rodzi się właśnie tutaj – w lesie, który na jeden dzień staje się sceną zmagań, relacji i ludzkich emocji.
Podsumowanie
Łódzkie Biegi Górskie – etap 25 stycznia 2026 to:
✔️ Cykl przełajowych biegów górskich w woj. łódzkim – pięć etapów od listopada do marca.
✔️ Trasy o różnej długości: 6,6 / 10,5 / 14,4 km z wyzwaniami terenowymi.
✔️ Trening siły nóg, techniki i zimowej odporności dla każdego.
✔️ Niezwykła atmosfera – od startu do mety.
To nie tylko zawody – to zimowa opowieść o pasji, wysiłku i trailowej radości, którą warto przeżyć choć raz (albo pięć razy!).
Viktor Volkov, Ambasador Festiwalu Biegowego
Foto: Orientuś Łódź