Adam Kszczot: "Trenuję nadal z Tomaszem Lewandowskim. To był strzał w dziesiątkę! W Tokio stać nas na dwa medale"


Opublikowane w pon., 10/02/2020 - 17:37

Czy gdybyś wcześniej, nawet kilka lat temu, zdecydował się dołączyć do grupy Tomasza Lewandowskiego, odniósłbyś jeszcze większe sukcesy? 

Nie ma co gdybać. Moment na to nadszedł teraz. Ja nie należę do ludzi, którzy żyją przeszłością. Staram się żyć aktualną pracą i tym, co przede mną, do czego się przygotowuję. Życzcie mi tylko zdrowia, a jeśli będę je miał, o resztę zadbam bardzo łatwo. 

Dołączenie do grupy Tomasza Lewandowskiego było - z dzisiejszej perspektywy pierwszych startów i wyników - strzałem w dziesiątkę? 

Jak widać – tak! Potężne zmiany w treningu: po staremu powinienem zrobić w tym czasie 8 km siły biegowej - a mam 3 km, z kolei robiłem 4-5 jednostek siły ogólnej w miesiącu, a teraz po 9. Dużo więcej robię treningu tempowego, prawie podwójną liczbę kilometrów, ale znacznie mniej typowo pod 800 m. A więc różnica w przygotowaniach jest ogromna! 

A Twój, bardzo przecież doświadczony, organizm dobrze zareagował na te rewolucyjne zmiany? 

Tak, bo nie biegam gorzej niż w 2018 roku. Teraz już po starcie w Düsseldorfie wiedziałem, że stać mnie na wyniki poniżej 1:46. W dobrym biegu za pacemakerem pobiegłbym spokojnie pół sekundy szybciej, w Toruniu, gdyby nie te dołożone metry, byłoby pewnie około 1:45,40. Jest bardzo dobrze, bo w hali to szybkie bieganie. W hali trzeba umieć biegać, to jest trudne, wielu zawodników gotowych na 1:44 na stadionie, w hali ma problemy ze zrobieniem 1:46. 

Powiedziałeś: „nie biegam gorzej”. A przecież każda zmiana, także zmiana trenera, ma służyć temu, żeby robić coś lepiej, a nie tylko „nie gorzej”... 

Zgadza się. Ale jest tak, że w pierwszej fazie zmiana z reguły wiąże się z drobnym regresem. Organizm potrzebuje czasu, żeby efektywnie zareagować na nowe bodźce. Paweł Czapiewski w pierwszym roku po zmianie trenera przechodził bardzo duży regres i dopiero w kolejnych latach poszedł z wynikami do przodu. „Nie biegam gorzej” jest zatem – obiektywnie patrząc - bardzo dobrą informacją! 

Ja jestem już na tyle doświadczonym, świadomym zawodnikiem, że wiem, czego mi trzeba, jak biegać te treningi. Jestem skoncentrowany na dobrym jakościowo wykonaniu, na rozmowie z trenerem i właśnie takie rzeczy przynoszą najlepsze rezultaty. Praca lekkoatlety i trenera, a zresztą w każdej dziedzinie, polega na tym, żeby się ze sobą dobrze komunikować, porozumiewać. A między nami jest w tym względzie bez zastrzeżeń.

Jesteś dziś lepszym biegaczem niż kilka miesięcy temu? 

Na pewno spokojniejszym. 

Jaki będzie Twój kalendarz startów w sezonie olimpijskim? 

Jeszcze nie wiem, bo trochę się pozmieniało z mityngami w pierwszej części sezonu: Chiny, Tokio. Wszystko zależy od WHO (Światowa Organizacja Zdrowia – red.): jeżeli rekomendacje odwołania imprez będą się rozszerzały na kolejne państwa, bo przecież choroby nie znają granic, wtedy będziemy gryźli pazury. Ale na razie czekamy, patrzymy co się dzieje i robimy swoje. 

Czy jest realne, żeby Adam Kszczot i Marcin Lewandowski przywieźli z Tokio dwa medale olimpijskie: na 800 i 1500 m? 

Jest jak najbardziej realne! Sport jest piękny i nieprzewidywalny, a my kochamy medale! A jak to będzie – zobaczymy. Uwierzcie mi, że po bardzo dobrym, mocnym sezonie ciężko jest czasem go powtórzyć w kolejnym. Wynika to zarówno z psychiki, jak i z cech fizycznych. To tak jak wejdziesz do parzącej kąpieli, potem mózg nie za bardzo chce do tego wracać, a organizm pamięta jaki to był wysiłek. Stąd też po dojściu do granic bardzo ciężko jest na nich pozostać, utrzymać ten sam wysoki poziom. 

Ja na szczęście teraz tego problemu nie mam, u mnie może być tylko lepiej, bo zeszły rok miałem kiepski, głównie z powodu chorób. Życzcie mi więc zdrowia! 

A czego jeszcze byś sobie życzył najbardziej w przedolimpijskich miesiącach? 

Chyba przestrzeni na spokój: ładowanie baterii, rodzinę, żeby nic mnie wtedy nie goniło.

Rozmawiał Piotr Falkowski

zdj. VI ORLEN Copernicus Cup (Paweł Skraba)


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce