Błotniste otwarcie Grand Prix Krakowa w Biegach Górskich [ZDJĘCIA]



Błotna ślizgawica, od startu do mety - opowiadali na mecie uczestnicy inauguracyjnej edycji Grand Prix Krakowa w Biegach Górskich (za nami już także prolog). Tym razem rekord frekwencji nie padł, ale ponad 300 biegaczy zmagających się z paskudną jesienną aurą to i tak rewelacyjny wynik. 

- Takie warunki to dla mnie żadna nowość. W ubiegłych edycjach mieliśmy już większe błoto. Na tym polega specyfika krakowskiego Grand Prix, że warunki na trasie mogą zmienić się o 180 stopni, zależnie od pogody - relacjonował Andrzej z Krakowa, który od trzech lat uczestniczy w Grand Prix. Dla tak doświadczonych biegaczy błoto w kombinacji z liściastym dywanem to niewielka trudność. Debiutanci odbierali to, co nie dziwi, inaczej. - Chyba cztery razy leżałam na glebie. Paskudne warunki - opowiadała Ania, która biegła na krótszej trasie. 

Zawodnicy mogli zmierzyć się - w standardzie krakowskiego Grand Prix - z dwiema trasami. Dłuższa to dwie pętle po ok. 5,6 km. Krótsza to jedna pętla. Standardowo znaczna większość wybrała pierwszą opcję i dłużej bawiła na ścieżkach Lasku Wolskiego. 

Zasadniczą nowością tej edycji Grand Prix - o czym pisaliśmy już na naszych łamach - jest zmiana lokalizacji bazy zawodów. Po raz pierwszy zawodnicy mogą ogrzać się w cieple po biegu i przebrać. A to za sprawą współpracy ze Szkołą Podstawową nr 72. Nowa lokalizacja bazy spodobała się biegaczom. - Ciepłe miejsce do ogrzania się po biegu i przebrania jest na wagę złota w jesiennych i zimowych warunkach - tłumaczyli organizatorzy. 

Z krótką trasą liczącą ok. 6 kilometr najszybciej poradzili sobie Anna Przybyło i Krzysztof Bodurka. Na dłuższej zwyciężyła Martyna Kantor, zaś ostrą rywalizację wśród mężczyzn ostatecznie wygrał Sylwester Lepiarz. 

Kolejna edycja Grand Prix już za miesiąc 6 grudnia. 

AB

Polecamy również:


Podziel się: