Deszczowy Maraton Beskidy i trasa pełna niespodzianek

 

Deszczowy Maraton Beskidy i trasa pełna niespodzianek


Opublikowane w pon., 10/11/2014 - 16:38

8 listopada przywitał startujących w Radziechowach pogodą iście angielską. I jak na biegi górskie przystało, aura przypominała klimat kraju gdzie starty górskie w Europie sięgają swoich korzeni. Biuro zawodów swoją pracę zaczęło jeszcze przed 6:00. Wraz z upływem czasu do Radziechów zjeżdżało coraz więcej biegaczy chcących zmierzyć się z trasą Beskidy Maratonu oraz zawodników startu Rajdu Nordic Walking na dwóch dystansach: 42,195 kilometrów oraz 12 kilometrowej trasy amatorskiej.

Zawodnicy startu Rajdu Nordic Walking oraz biegu maratońskiego mięli do pokonania trasę dystansu maratonu łączącą odcinki drogi asfaltowej, kamienistych, błotnistych podejść, zbiegów oraz elementów crossu w pięknych krajobrazach Beskidu Śląskiego. Na poziom trudności biegu w tej edycji duży wpływ pogoda. Padający deszcz oraz mgła powodowały spore utrudnienia w postaci błota, śliskich nawierzchni i ograniczonej widoczności.

– Trasa urozmaicona licznymi podbiegami, zbiegami i dość trudnym podejściem na szczyt Skrzyczne. Całość drogi była bardzo dobrze oznakowana, trasę wyznaczały taśmy, a w miejscach skrzyżowań dróg kierunek wskazywali sympatyczni wolontariusze. Miło zaskoczył mnie też bardzo ciepły doping mieszkańców i rodzinna atmosfera wydarzenia. Porównując bieg z innymi górskimi w Polsce ocenił bym go jako średnio trudny. Na pewno bardzo dobry dla osób zaczynających bieganie w terenie górskim – podsumowuję trasę Paweł Kocjan, biegacz ze stolicy wielkopolski.

Najwyższym z podejść na trasie biegu był odcinek z podejściem na Skrzyczne liczący 1247 m. n.p.m. Sporo trudności uczestnikom przysporzyło również podejście na Górę Matyskę (612 m.n.p.m.) na końcowym odcinku trasy na 39 kilometrze.

– Ostatnie podejście było dość specyficzne i to właśnie ten odcinek trasy zapamiętam najbardziej. Góra Golgoty dawała mocno w kość po 38 kilometrach w nogach. Dodatkowo wrażenie potęgowały figury drogi krzyżowej, która znajduję się na trasie. Dla zmęczonego maratończyka to dość niepowtarzalne przeżycie – komentuje Mateusz Maik po zakończonym biegu.

Dla większości uczestników pogoda nie stanowiła jednak przeszkody. Spora część startujących zawitała do Radziechów po raz kolejny z rzędu. Wśród uczestników nie brakowało też debiutantów.

– Bywały edycje kiedy padał śnieg, a temperatura wskazywała kilka oczek na minusie – wspomina jeden z wolontariuszy biegu. – Wbrew pozorom pogoda Nas dziś bardzo rozpieszcza – dodawał.

Jako pierwszy w trasę ruszył bieg zawodników Nordic Walking ze wspólnym startem zawodników obu tras: długiej oraz amatorskiej. Sygnał wystrzału padł punktualnie o godzinie 8:00. O godzinie 10:00 w ślad za zawodnikami z kijkami ruszył bieg maratoński.

– To już siódmy z rzędu bieg maratoński w Radziechowych. Najbardziej cieszy mnie fakt, gdy biegacze wracają do Nas ponownie. To dla mnie wyraz tego, że do Radziechów warto przyjechać – mówi Edward Dudek, organizator wydarzenia, ultramaratończyk, który jako pierwszy spośród Polaków ukończył legendarny Spartathlon w Grecji na dystansie 246 km.

Wśród mężczyzn jako pierwszy na metę dotarł faworyt biegu Robert Faron w czasie 3:13:45. Kolejni na podium open to Lucjan Chorąży tylko z16 sekundową stratą do zwycięscy – 3:14:01 oraz Martin Płaćko z Czech z rezultatem 3:17:46.

Wśród kobiet na metę jako pierwsza dotarła Czeszka Michaela Mertova z świetnym rezultatem 3:40:25. Uzyskany wynik dał Pani Michaeli również wysokie 17. miejsce w klasyfikacji generalnej. Na drugiej pozycji na metę dotarła Ewelina Matuła, zwyciężczyni zeszłorocznej edycji biegu z czasem 3:53:55. Natomiast trzeci czas należał do Kaji Malinowskiej z Poznania – 04:08:03.

– Na starcie Maratonu Beskidów stanęłam po raz drugi. Na pewno w tym roku było inaczej, wiedziałam czego się spodziewać. Niespodziankę sprawiła jednak pogoda, która utrudniła zwłaszcza końcowy odcinek trasy. Co do samego biegu na początku starałam się trzymać blisko zawodniczki z Czech, która była jednak tego dnia zdecydowanie mocniejsza, więc po kilku kilometrach zaczęłam biec po prostu swoim rytmem, skupiając się głównie na poprawieniu czasu z zeszłego roku. Najtrudniejszym odcinkiem była końcówka podbiegu na Skrzyczne oraz zbieg z Golgoty Beskidów, który przez deszcz był niezłą ślizgawką, na której udało mi się nieźle pojechać na tyłku – opowiada o wrażeniach z trasy Ewelina Matuła, druga na mecie wśród kobiet.

– Myślę, że to nie mój ostatni występ na starcie Maratonu Beskidy, warto tu przyjechać chociażby ze względu na atmosferę jaka panuje na biegu. Jest naprawdę wspaniała. Organizatorzy dbają o bardzo dobrą organizację, ale również o to by każdy uczestnik czuł się tu dobrze i mógł w pełni korzystać z uroków tego miejsca – podsumowuje nasza rozmówczyni.

Maraton Beskidy był również ostatnim z czterech biegów z serii Europa CUP Beskidy Maraton. Międzynarodowego Puchar Maratonów Górskich w Beskidach. By zostać sklasyfikowanym w ramach cyklu, należało ukończyć 3 z 4 maratonów wymienionych w rankingu, oprócz wyników z Beskidy Maratonu pod uwagę brano czasy Maratonu Śląskiego, Goral Marathonu oraz maratonu – WOP -isty Opawa. Wyniki Biegu, Rajdu oraz Cyklu poniżej:

Wyniki 7. Beskidy Maratonu znajdziecie w naszym KALENDARZU IMPREZ.

Wyniki EuropaCUP Beskidy Maraton

KME

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce