"Na sto procent będę w Krynicy". Wojciech Kopeć po hat-tricku w Biegu Wedla [WYWIAD]


Wojciech Kopeć wygrał 13. Bieg Wedla w Warszawie, zaliczany do Ligi Festiwalu Biegów. Maratończyk z Olsztynka (rekord życiowy 2:17:27) zapowiada, że we wrześniu stanie na starcie któregoś z festiwalowych biegów w Krynicy.

– Organizatorzy Biegu Wedla powinni chyba nazywać Cię „Wojciech K.O.peć”, bo po raz trzeci wygrałeś na dwóch rozgrywanych tam dystansach. Nokaut... 

– (śmiech) "Wedel" to jedna z moich ulubionych imprez. Nie ukrywam, że lubię słodycze przygotowane przez sponsora, zwłaszcza czekolady, torciki i delicje. Bardzo odpowiada mi też trasa biegu. Startuję tu niezależnie od formy. Czasem jest naprawdę silna obsada. Pamiętam, jak z Piotrem Łobodzińskim urządziliśmy naprawdę mocne ściganie (2014 r. – przyp. red). Walka toczyła się do samego końca. Musiałem wtedy bardzo się sprężyć, żeby wygrać. Ale ten start to jednak przede wszystkim dobry trening.

– A jak teraz wyglądają Twoje przygotowania? Po Maratonie Nowojorskim mówiłeś, że główną jednostką treningową były rozbiegania...

– Teraz trenuję znacznie ciężej. Mogę powiedzieć, że to praca katorżnicza, na pewno nie dla każdego. W USA zmieniłem nieco styl treningu. Byłem w wielu miejscach, biegałem m.in. z chłopakami z Uniwersytetu Oregon. Rozmawiałam z nimi o tym, jak trenują i wyciągałem wnioski. Mam teraz pięć mocnych akcentów w tygodniu. Luźne treningi tylko dwa, a poza tym cały czas "w łeb”, mocne bieganie, a to cross, a to zabawa biegowa. Wszystko zależy od warunków. Jestem sam sobie trenerem, więc mogę dopasować trening do możliwości czasowych i panujących warunków.

– Planujesz wyjazd na jakieś zgrupowanie przygotowawcze?

– Wkrótce jadę z moją grupą na obóz do Szklarskiej Poręby. Jeśli ktoś chce dołączyć – zapraszam. Tam wykonuję znacznie wiecej więcej pracy dla innych, niż dla siebie. Robię, oczywiście, kilometry z grupą, ale staram się zwracać uwagę głównie na to, jak biegają moi zawodnicy. Na obóz poświęcony moim przygotowaniom będę miał czas dopiero w sierpniu, a może nawet gdzieś pod koniec roku. Do maratonu będę więc przygotowywał się na dobrze znanych mi trasach.

– Jakie starty planujesz w najbliższym czasie?

– Na pewno wystartuję w biegu na 5 km przy półmaratonie w Wiązownie i w Maniackiej Dziesiątce w Poznaniu. Mam też w planach wiosną półmaraton i maraton. Nie wiem jeszcze jakie, ale na pewno będą to starty w Polsce.

– Za zwycięstwo w 13. Biegu Wedla otrzymałeś, oprócz słodyczy, także nagrodę od nas, organizatorów Ligi Festiwalu Biegów. To pakiet startowy na 9. Festiwal Biegowy. Nigdy jeszcze w Krynicy nie biegałeś. Możemy spodziewać się debiutu w tym roku?

– Będę w Krynicy na sto procent! No, chyba że przytrafi się jakaś kontuzja, ale odpukajmy. Mam nadzieje, że urazy będą mnie omijały, bo trochę zdrowia i czasu w życiu już na to straciłem...

– Jaki dystans w Krynicy Cię interesuje?

– Jeszcze się zastanawiam... wybrać Życiową Dziesiątkę, czy może półmaraton? A może coś jeszcze dłuższego...

– Czyżbyś myślał o Biegu 7 Dolin?

– A dlaczego nie? W zeszłym roku złapałem bakcyla gór. Startowałem w dwóch biegach górskich rangi Mistrzostw Polski: w stylu anglosaskim i w stylu alpejskim. Nie ukrywam, że dały mi mocno w kość. Chciałbym się jeszcze sprawdzić w górach, ale będąc w pełni zdrowym. Rok temu byłem słaby, pobolewał mnie Achilles. Teraz jestem w dobrym treningu i mogę spisać się lepiej. Choć, oczywiście, konkurencja w tych biegach także rośnie.

– Chyba nie powinienem się dziwić, masz już przecież w dorobku dystans ultra podczas Wings For Life w 2015 oraz triathlon w Gdyni w 2016 roku.

– Dla niektórych jestem może kontrowersyjnym zawodnikiem (śmiech). Lubię wyzwania, do tego mam różne dziwne pomysły, moja dziewczyna mówi, że nawet tysiąc na minutę. Lubie też ścigać z najlepszymi. Gdy wystartowałem kiedyś w zawodach triathlonowych, nie chciałem rywalizować w kategorii wiekowej, tylko w pro, bez kalkulacji. Jeśli przygotowania idą dobrze, lubię sprawdzać swój organizm na różnych dystansach i w róznych konkurencjach, a nawet na różnych kontynentach. W końcu mój drugi bakcyl to turystyka biegowa i poznawanie nowych miejsc.

rozmawiał RZ

Polecamy również:


Podziel się: