Biegacz zginął ratując młodzież z jaskini w Tajlandii


W piątek o 2:00 rano zmarł Saman Kunont. Były komandos był członkiem ekipy ratującej 12 chłopców uwięzionych w jaskini Tham Luang.

Od niemal 2 tygodni członkowie młodzieżowej drużyny futbolowej i ich trener, nie mogą opuścić jaskini i są uzależni od pomocy innych. Taką pomoc dostarczał także Saman Kunont.

W Navy Seals służył jako nurek. Te umiejętności wykorzystywał jako wolontariusz, pokonując zalany 4-kilometrowy odcinek jaskini i zaopatrując dzieci w tlen i żywność. To właśnie robił dzisiaj rano. Dostarczył tlen, którego zabrakło w jego butli w drodze powrotnej.

Zmarły od wielu lat był zapalonym biegaczem. Początkowo uprawiał triathlon, jednak od 2012 r. regularnie pojawiał się na trasach tajskich biegów trailowych i przygodowych. Robił to z dobrym skutkiem. Jako członek The North Face Team, stał jednym z najbardziej utytułowanych biegaczy przygodowych w Tajlandii. Czterokrotnie wygrywał Bangkok Challenge Race. Tyle samo razy stawał na najwyższym stopniu podium River Kwai Trophy Adventure. Był również zwycięzcą Koh Samui Trophy Adventure Race.

„Nigdy nie zapomnimy Twojego entuzjazmu, siły, pasji i życzliwości. Umarłeś pomagając innym, poniosłeś najwyższą ofiarę”

- napisali na swoim profilu członkowie drużyny The North Face Adventure Team.

38-latek był doświadczonym nurkiem i sprawnym fizycznie człowiekiem. Jego śmierć budzi pytania o szanse powodzenia akcji, polegającej na nauczeniu uwięzionych piłkarzy pływania i nurkowania, by mogli opuścić jaskinię, zanim opadnie poziom wody.

IB

źródło

Polecamy również:


Podziel się: