Mina Guli już nie biegnie. Ale jej ultramaratoński projekt trwa!


Australijska ultramaratonka, która w trakcie realizowania pomysłu przebiegnięcia 100 maratonów w 100 dni złamała kość udową, po 60 ukończonych biegach stanęła przed dylematem co dalej. Nie chciała rezygnować z biegania, jako że cały jej wysiłek fizyczny jest powiązany z spotkaniami, wykładami, wywiadami i innymi formami przekonywania ludzi do oszczędzania wody. Dalsze bieganie też nie wchodziło w grę, ze względu na ból wywołany złamaniem.

Początkowy pomysł był taki, żeby 40 maratonów przejść spokojnym tempem, przeznaczając 9 godzin na każdy z nich. Niestety tą metodą, wsparta na kijkach zdołała zrobić jedyne 2 maratony, z czego ostatni kończyła zanosząc się płaczem.

Teraz Mina Guli porusza się na wózku lub o kulach. Sam projekt... trwa! Jej poświęcenie dla kwestii kryzysu zasobów wodnych na świecie zrobiło na biegaczach ogromne wrażenie. Postanowili dokończyć za nią 38 maratonów.

W akcji bierze udział zarówno jej team, jak i biegacze obserwujący wydarzenie w mediach społecznościowych. Niektórzy zdecydowali się pobiec cały maraton, inni zadeklarowali jedynie kilka kilometrów. Z tych krótszych dystansów udało się utworzyć skład na 3 pełne biegi.

W projekcie dla Miny, pobiegł m.in. Lewis Pugh. Ten znany pływak ekstremalny nie ma z bieganiem nic wspólnego, a jednak pobiegł 5 km na plaży, by wesprzeć całe przedsięwzięcie. Jemu również temat wody jest bliski, ale skupia się przede wszystkim na kampaniach na rzecz czystości oceanów i mórz. W tym celu pływał m.in. w Zatoce Wielorybiej na Antarktydzie. Temperatura wody wynosiła około zera, natomiast powietrza - minus 35 stopni Celsjusza.

Przy takim wsparciu biegaczy, Australijka może być pewna, że jej projekt zostanie ukończony. I że będzie o nim głośno.

IB


Polecamy również:


Podziel się: