Najdłuższy maraton świata potrwał...


Opublikowane w pt., 09/08/2019 - 09:14

54 lata, 246 dni, 5 godzin i 32 minuty – tyle czasu potrzebował pewien japoński maratończyk, by ukończyć jeden ze swoich startów. Tego rekordu już raczej nikt nie pobije, a historię jaka się za tym kryje przypomniało niedawno Biuro Rekordów Guinnessa.

Autorem tego niezwykłego biegu był Shiro Kanakuri. Japończyk stanął na starcie olimpijskiego maratonu w Sztokholmie w 1912 roku.Do Szwecji podróżował aż 18 dni, opiekując się w tym czasie chorym kolegą z reprezentacji. Zgodnie z ówczesnymi zaleceniami lekarzy, starał się nie pić zbyt dużo w podróży.

W dniu startu żar lał się z nieba. Zmęczony, odwodniony maratończyk ruszył na trasę. Szybko osłabł i w pewnym momencie się przewrócił. Jak na honorowego potomka samurajów przystało, nie przyznał się do upadku i zszedł z trasy, nikomu nic nie mówiąc. W Szwecji Kanakuri został uznany za zaginionego.

Mimo późniejszych startów - został nawet rekordzistą Japonii w maratonie - nikt nie skojarzył faktów. Zrobił to dopiero w 1967 r. reporter szwedzkiej telewizji.

Shiro Kanakuri nie dość, że przestał być zaginionym, to jeszcze dostał możliwość powrotu na trasę i dokończenia przerwanego ponad pół wieku wcześniej biegu. Stąd właśnie ten nietypowo długi czas ukończenia maratonu. Kanakuri miał wtedy 75 lat. Zmarł w 1983 r. w wieku 92 lat. Wcześniej przyznał, że w 1912 r. nie myślał o wynikach. Chciał tylko uniknąć wstydu, który jego zdaniem przyniósł swojemu krajowi.

IB

źródło


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce