Run Away. Napadnięta biegaczka przerywa milczenie


Opublikowane w ndz., 09/12/2018 - 17:17

Victoria Makai, ultramaratonka, zwyciężczyni EMU 48h z 2017 r., trzynasta zawodniczka mistrzostw Europy w 24h, uczestniczka biegu 24h w Katowicach w 2012 r., w niedzielę 14 października wybrała się na swój zwyczajny trening biegowy. Biegła w pobliżu drogi, po której jeździły samochody. Nagle została uderzona w głowę i powalona na ziemię.

Napastnik nie krył, że jego celem jest gwałt i do tego dążył. Węgierka broniła się ze wszystkich sił. Zdenerwowany stawianym oporem napastnik dotkliwie ją pobił. Nie zrealizował jednak do końca swoich zamierzeń. Życie biegaczce uratował mąż, który wyszedł szukać żony i wystraszył napastnika.

Victoria trafiła do szpitala, a napastnik tego samego dnia został aresztowany pod zarzutem napaści na tle seksualnym i pobicia. Przyznał się do stawianych mu zarzutów.

- No to na Halloween moja twarz jest już gotowa - pisała na swoim profilu Victoria, której nawet w szpitalu nie opuściło poczucie humoru. Jej zdaniem najciekawszym elementem tej niezaplanowanej stylizacji były czarne obwódki wokół oczu i opuchnięcie twarzy.

Biegaczka zdecydowała się opowiedzieć o całym zajściu, by zwrócić uwagę na fakt, że bezpieczeństwo we własnym sąsiedztwie jest prawem człowieka i każdy powinien być świadomy, że do takich przestępstw dochodzi w biały dzień, przy świadkach i w każdych innych okolicznościach. Dopiero świadomość takiego stanu rzeczy pozwala zachować czujność, a przede wszystkim buduje gotowość do niesienia pomocy. Victorii nie pomógł bowiem żaden z przejeżdżających w pobliżu kierowców.

Jej kampania - Run Away - okazała się niezwykle ważna dla innych kobiet, które zachęcone postawą biegaczki, opowiadają własne historie, rozprawiając się ze swoją traumą.

Niestety biegaczki bez względu na miejsce treningów mają sporo do opowiedzenia w kwestii braku bezpieczeństwa. W 2013 r. ofiarą gwałtu padła biegaczka w Lesie Kabackim. Zaraz po tym zdarzeniu na kobietę spadła fala hejtu, a policja podważała jej zeznania bo – zapewne ze strachu - nie broniła się. Nie mogła więc udowodnić zajścia spektakularnymi obrażeniami...

W 2017 r. w pobliżu mostu Grota brutalnie zgwałcono trzydziestoletnią biegaczkę. W lipcu tego roku do gwałtu doszło na ścieżce biegowej w pobliżu Nowego Dworu Gdańskiego. W 2016 r. w Nowym Jorku biegaczka została znaleziona martwa. Przed śmiercią została zgwałcona. To tylko kilka przykładów, którymi żyli czytelnicy mediów, jednak skala zjawiska jest dużo większa.

Serwis Runners World w sierpniu zeszłego roku przytaczał statystyki, z których wynikało, że 43% amerykańskich biegaczek przynajmniej raz spotkało się z jakąś formą molestowania. 18% usłyszało niechcianą propozycję seksualną. 3% spotkało się z różnymi formami fizycznego molestowania i napaści. Aż 30% biegaczek miało podczas treningu nieproszone towarzystwo w postaci podążającego za nimi pojazdu lub innego biegacza czy pieszego.

Biegaczki mają różne strategie radzenia sobie z sytuacją. Biegają z drugą osobą, wybierają uczęszczane miejsca, noszą ze sobą gaz, prowadzą kampanie. Napadnięta przez trzech mężczyzn niemiecka biegaczka, zaprojektowała nawet antynapadową odzież. Niestety statystyki nadal pokazują, że te działania nie przyniosą rezultatu, dopóki nie zmieni się podejście do biegaczek w społeczeństwie. Temu ma m.in. służyć kampania Run Away węgierskiej ultramaratonki.

IB


Polecamy również:


Podziel się: