Takich troje, jak nas dwóch nie ma ani jednej? - relacja z maratonu na Lazurowym Wybrzeżu

 

Takich troje, jak nas dwóch nie ma ani jednej? - relacja z maratonu na Lazurowym Wybrzeżu


Opublikowane w czw., 06/12/2012 - 11:06

Jesteśmy biegaczami, którym udało się urwać odrobinę szczęścia z życia i wyjechać z Festiwalem Biegowym na maraton na Lazurowe Wybrzeże we Francji, z Nicei do Cannes. Aga, Jacek i ja Maciek… Było przepięknie, ale od początku…

Najpierw przelot, z przesiadką w Monachium. Dwa starty, dwa lądowania, dwa razy więcej emocji. Jeśli ktoś nie lata za często już sam przelot dostarczył sporo wrażeń, zwłaszcza drugi. Godzinny seans o ośnieżonych Alpach, a na deser wylot z gór nad Morze Śródziemne, widok na wybrzeże i lądowanie tuż przy brzegu morza. Pogoda jak z bajki, słońce, ciepło, palmy, przyjemny wiaterek…

Odbieram bagaż i zasuwam Promenadą Anglików do centrum Nicei, gdzie zarezerwowany mam hotel. Łapię się z Agnieszką i Jackiem i umawiamy się na wieczór. Pierwsze wrażenia niesamowite, mnóstwo biegających ludzi, rowerzystów, rolkarzy…

Wieczorem spotykamy się wspólnie i opracowujemy plan na najbliższe dni. Jest piątek, Aga i Jacek są od wczoraj i już mają miasto w jednym paluszku;). Maraton tradycyjnie w niedzielę. Plan jest prosty, jutro zwiedzanie typu „każdy sobie…”, wspólny wieczorek, a w niedzielę święto ludzi biegających.

Pakiety odebrane, raczej skromne, koszulka Adidasa i nr startowy z chipem, mnóstwo ulotek, program maratonu, mapa i to wszystko. Wieczorem jeszcze raz idziemy do biura maratonu, robimy pamiątkowe zdjęcia z pacemakerami, opaski z międzyczasami zabrane, jest miło… Wszyscy biegają, można odnieść wrażenie, że maraton odbywa się dzisiaj.

  

  

 

Mało tego, dziś Jerzy Janowicz wygrywa półfinał i jest w finale turnieju w Paryżu i jeszcze bardziej się nakręcamy. Jerzy ma jutro wygrać turniej, Aga zrobić życiówkę i złamać czwórkę, Jacek złamać po raz kolejny czwórkę, a ja zrobić życiówkę i złamać trójkę. Prognozy pogody dobre na życiówki, ma być pochmurno i trochę popadać.

AGA

Nicea bajeczne miasto. Już pierwsze odczucia mówią... będzie życiówka i w końcu złamane 4h. Do tego energia od „Jerzyka” Janowicza... jakieś przeczucia, że 04.11.2012 to będzie DZIEŃ POLSKI WE FRANCJI. I tak też się stało. Cel osiągnięty... wbiegam na metę przy czasie brutto 3:59:27, prawie jak na plakacie z Runnersa 3:59:59, który mnie od pół roku motywował. Dla niektórych to beznadziejny czas, dla mnie wielki sukces, z którego się do tej pory cieszę:)...

Chłopaki też pięknie pobiegli, a Jurek zagrał świetnie!

MACIEK

Zaczęło się… W nocy trochę popadało, jest pochmurno, można atakować… Jacek mówi, że idzie trochę później, więc się rozdzielamy, życzymy sobie powodzenia, a my z Agnieszką wyruszamy na start. Oddajemy rzeczy do depozytu i za chwilę nasze drogi się rozchodzą. Idę w swój sektor, Aga w swój… Na starcie około 11 tys. maratończyków. To mój największy maraton, ale nie odczuwa się jakoś szczególnie tłoku. Sektory są świetnie przygotowane.

Start… Trasa przepiękna, po lewej stronie morze, po prawej hotele, palmy i góry. Widzę chorągiew 3:15, biegnę chwilę z nimi, by za jakiś czas wypatrzyć 3:00… Doping świetny, choć nic nie rozumiemJ, no może oprócz brawo! brawo! Tak lecą kolejne kilometry. Mimo tego, że jest pochmurno, to dość ciepło i mimo tego, że trasa jest poprowadzona wybrzeżem jest tu sporo podbiegów. Gdy mijam 38 km odpuszczam… Zaczynam się „zakwaszać”. Trójka zagrożona.

Meta tuż tuż... Finisz co najmniej niekiepski… czerwony dywan w CannesJ. Tak to właśnie tam wygląda, wbiega się wprost na czerwony dywan. Patrzę na zegar… Trójka nie złamana, ale jest miła niespodzianka, złamane dwie trójki… 3:02:56. Jestem zadowolony i szczęśliwy. Życiówka pozostała w Polsce, a tutaj po prostu pobiegłem dobrze jak na swoje możliwości.

Odbieram plecak Finischer-a, siatkę owoców, pelerynkę, folię  no i medal oczywiście.

Odpoczywam…, za godzinkę spotkam Jacka i Agę, a za dwie godzinki będziemy wracać do Nicei. Piękny maraton, piękne przeżycia, a trójka poczeka…

Aga robi życiówkę, Jacek łamie czwórkę, Jurek przegrywa po dobrym meczu finał w Paryżu, a ja nie łamię trójki. Jest 2:2… równowaga zachowana.

Dziękujemy bardzo za nagrody, i za możliwość reprezentowania naszej wielkiej rozbieganej Rodzinki na Lazurowym Wybrzeżu. Do Nicei wrócimy!

Pozdrawiamy.

Agnieszka Faron z Krakowa
Jacek Razik z Herb
Maciej Bober z Katowic

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce