ME w Berlinie zakończone. 12 medali Polaków i drugie miejsce w kl. medalowej. Auf Wiedersehen Deutschland!


W Berlinie zakończyły się 24. Mistrzostwa Europy w Lekkiej Atletyce. Polacy powtórzyli wynik sprzed dwóch lat z Amsterdamu i zdobyli 12 medali. Zamiast 6, sięgnęli jednak po 7 złotych krążków. Ostatni, w finałowym dniu mistrzostw zdobyła Anita Włodarczyk. 

Rzut młotem

Niespodzianki nie było - Anita Włodarczyk zdobyła już czwarty złoty medal ME. Zaczęła od 69.35 m, ale w kolejnych próbach wyraźnie się rozkręciła. 77.82 m w trzecim podejściu pozwoliło objąć prowadzenie w konkursie, ale naszej mistrzyni ten wynik nie zadowalał. W piątej próbie rzuciła 78.94, ustanawiając rekord mistrzostw Europy! Czapki z głów! 

- Medal dedykuje rodzicom, którzy obchodzą dziś rocznicę ślubu i przyjechali tu do Berlina, a także ś.p. Irenie Szewińskiej, która - jestem pewna - wręczyła by mi dziś to złoto - mówiła TVP Sport Anita Włodarczyk. Na sportowa emeryturę się nie wybiera. 

Brązowy medal wywalczyła Joanna Fiodorow! W pierwszym rzucie posłała młot na odległość 69.55 m, W trzeciej próbie było już 74 m, które pozwoliło  wdrapać się na trzecie miejsce. Do końca już nic dobrego, ani też złego, dla Polki już się nie wydarzyło. Brawo Joanna! 

Malwina Kopron spaliła aż cztery podejścia w konkursie. 72.20 m z trzeciej próby pozwoliło awansować do ścisłego finału, a ostatecznie zająć czwarte miejsce. 

1500 m

W finale pobiegły Sofia Ennaoui i Angelika Cichocka. Ta druga jest autorką jedynego polskiego złota w ME w tej konkurencji, w 2016 r. w Amsterdamie. Powtórzenie sukcesu było w sferze marzeń, bo Angelika ma za sobą przede wszystkim poważną kontuzję, a także nieudany start na 800 m w Berlinie, spowodowany tą kontuzją. 

Polki zaczęły spokojnie. Angelika ustawiła się na końcu stawki, Sofia na 4-5 miejscu z oczami wpatrzonymi w rywalki do brązowego medalu. Tempo nadawały faworyzowane Brytyjki - Weightman i Muir. Po pokonaniu tak trzech rund Sofia przyspieszyła - na przeciwległej prostej połknęła trzecią Portugalkę Martę Pen, a w ostatnim łuku słabnącą Weightman. Na metę wpadła z czasem 4:03.08  łapiąc się za głowę – srebrny medal to jak do tej pory największy sukces w karierze naszej młodej zawodniczki, po brązie z HMŚ w Belgradzie. Brawo!

Angelika Cichocka finiszowała… ostatnia. 

– Moim celem było trzymanie się grupy i było tak do momentu, w którym osłabłam. W Amsterdamie zdobywałam złoto, teraz mierzyłam się z kontuzją. Taka kolej rzeczy – mówiła po starcie Angelika. – Trzeba to przetrwać, ten trudny moment. Potem będzie już dobrze! Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą – dodała.

Skok o tyczce

Niebotyczny poziom mistrzowskiego konkursu w Berlinie. Już 6.05 m (!!) skoczył 19-letni Szwed Armand Duplantis, ustanawiając rekord świata juniorów i rekord mistrzostw Europy. Szwed nadal walczy!

Po 6 metrów (!) skoczyli Timor Morgunov, Rosjanin startujący pod flagą neutralną, oraz faworyt Renauld Lavillenie z Francji. Mniejszą liczbą zrzutek srebrny medal wywalczył ten pierwszy.

Piotr Lisek zaczął od 5.50 m w pierwszej próbie. Kolejną wysokością było już 5.75 m - bez pomyłki. Na 5.75 przytrafiła się jedna zrzutka, przez którą zdecydował się przenieść kolejne próby na 5.80 m - tę wysokość zaliczył już w pierwszym podejściu. Mniejsza liczba zrzutek dawała Piotrowi prowadzenie w konkursie... do czasu gdy wystrzelili rywale. Trzeba było przekładać kolejne próby - skończyło się na pułapie 6 metrów. Tylko czwarte miejsce Piotra w konkursie.

- Poziom tego konkursu był kolosalny. Poziom mistrzostw świata, bo też nikogo z światowej czołówki tu nie brakowało. Ja nie mam sobie nic do zarzucenia. Mam nadzieję, że Wy też - skomentował w rozmowie z TVP Sport Piotr Lisek. 

Dobrze poradził sobie Paweł Wojciechowski. Konkurs zaczął od wysokości 5.30 m, zaliczonej w pierwszej próbie. W pierwszym podejściu zaliczył też 5.50 m. Na 5.50 m zanotował pierwszą zrzutkę, ale kolejne podejście było już udane. Potem była jedna zrzutka na 5.75 m i przeniesione dwie próby na 5.80 m. Tę wysokość udało się pokonać już za pierwszym razem. Niestety na 5.85 m zdarzyły się już trzy zrzutki. Konkurs zakończył tuż za Piotrem Liskiem, na piątej pozycji. 

- Dziś użyłem najtwardszej tyczki w życiu. Trzeba było skoczyć 6 metrów, żeby zdobyć medal. Na pocieszenie z Piotrem jesteśmy obok siebie, tak jak chcieliśmy (śmiech) - opowiadał w TVP Sport Paweł Wojciechowski. Podkreślił dumę z przynależności do środowiska tyczkarzy, które wskoczyło właśnie na kosmiczny poziom. Rekord świata jest kwestią czasu... 

4 x 100 m kobiet

Bieg eliminacyjny mają już za sobą Kamila Ciba, Anna Kiełbasińska, Martyna Kotwiła i Ewa Swoboda. Polki pobiegły na dobrym, czwartym torze. Ustrzegły się błędów przy przekazaniu pałeczki i w dobrym tempie dotarły do mety. Z czasem 43.20 - najlepszym w sezonie - zajęły czwarte i musiały czekać na rozstrzygnięcie drugiego biegu. Bezpośrednio do finału awansowały Brytyjki, Holenderki (Daffne Schippers niespodziewanie już na pierwszej zmianie) oraz Francuski.

Oczekiwanie było krótkie, bo już po kilku minutach rozegrano drugą serię. Niemki i Szwajcarki przegoniły rywalki tam gdzie pieprz rośnie. Czwarte w stawce Irlandki i piąte Ukrainki - korespondencyjne rywalki Polek do awansu - straciły do naszych dziewcząt po ok. pół sekundy. W biegu sprinterskim to przepaść.

Finał nie ułożył się po myśli Polek. Polki od początku plasowały się na 6-7 pozycji, rywalizując w bezpośrednim pojedynku z Hiszpankami. Skończyło się na wyższej z tych lokat, z czasem 43.34. 

Po emocjonującym pojedynku ostatnich zmian złoto zdobyły Brytyjki. Dina Asher-Smith zdobyła swój trzeci złoty medal na mistrzostwach! Srebro dla Holenderek, brąz dla Szwajcarek. 

 

5000 m kobiet

W finale (nie było eliminacji)wystartowały dwie Polki: mistrzyni kraju Paulina Kaczyńska oraz srebrna medalistka z Lublina - Katarzyna Rutkowska. Polki nie stały jeszcze na podium ME w tej konkurencji. Co więcej, w XXI wieku tylko Renata Pliś ukończyła bieg finałowy; w 2014 roku w Zurychu zajęła 12. miejsce z czasem 15:48.58. Sama konkurencja w programie ME zadebiutowała ledwie 20 lat temu. Wcześniej walczono na dystansie 3000 m. 

Finał był teatrem pięciu aktorek. Początkowo na czele utrzymywała się Brytyjka Elish McColgan, która pierwszy kilometr poprowadziła w tempie 3:38.66. Na półmetku, prowadzenie objęła broniąca tytułu reprezentanta Turcji Yasmine Can. Wszyscy czekali jednak kiedy sprawy w swoje nogi weźmie Holenderka Sifan Hassan - rekordzistka Europy na tym dystansie –14:22.34. W czołówce znajdowały się też zawodniczka z Izraela Lonah Chemtai Salpeter - mistrzyni Europy w biegu na 10 000 m, oraz Niemka Konstanze Klosterhalfen. 

Takiego finału nikt się jednak nie spodziewał. Gdy Sifan Hassan podkręciła tempo, zaczęła gonić ją Salpeter. Na przedostatniej prostej zawodniczka z Izraela... rozpoczęła sprinterski finisz, źle kalkulując okrążenia. Holenderka ruszyła dopiero gdy rozległ się dzwonek. Wygrała z wynikiem 14:46.12, bijąc rekord mistrzostw Europy. 

Druga była Brytyjka McColgan, a trzecia Turczynka Can. Mimo wpadki, Salpeter przybiegła na czwartym miejscu bijąc rekord kraju - 15:01.00. W geście rozpaczy położyła się na murawie. Chwilę później... została zdyskwalifikowana (najprawdopodobniej właśnie za wyjście poza bieżnię). 

Polki pokazały się z dobrej strony. Katarzyna Rutkowska finiszowała na 12. miejscu z wynikiem 15:41.52. Paulina Kaczyńska przybiegła tuż za nią, czasem 15:49.21. Wobec dyskwalifikacji Salpeter, Polki awansowały na 11. i 12. miejsce.

3000 m

Złoto zdobyła Niemka Gesa Felicitas Krause z wynikiem 9:19.80. Tym samym obroniła tytuł wywalczony dwa lata temu. Sprawdziło się stare przysłowie mówiące o tym, że kto pierwszy na rowie ten pierwszy na mecie. Krause na ostatnim okrążeniu, tuż przed wspomnianym rowem, wyprzedziła Norweżkę Karoline Bjerkeli Grovdal. 

Niestety do finału konkurencji nie awansowały Matylda Kowal, Katarzyna Kowalska oraz Alicja Konieczek. Najbliżej znalezienia się wśród najlepszych była ta ostatnia. 23-letnia zawodniczka Nadodrze Powodowo w kwalifikacjach ustanowiła rekord życiowy 9:41.16. 

4 x 100 m mężczyzn

Polacy w składzie Eryk Hampel, Remigiusz Olszewski, Dominik Kopeć i Przemysław Słowikowski pobiegli w drugiej serii eliminacji i znali już czasy konkurentów do ew. awansu z pozycji „lucky looser” – Czechów i Portugalczyków. Na mecie nie musieliśmy jednak nerwowo przeglądać wyników, bo Polacy zajęli drugiem miejsce, tuż za Francuzami, z najlepszym czasem w sezonie 38.64. 

W finale Eryka Hampela miał zastąpić Karol Zalewski - liczyliśmy na dobre miejsce. Tymczasem... przyszła dramatyczna wiadomość. Polacy zostali zdyskwalifikowani za to, że Dominik Kopeć pobiegł poniżej wewnętrznej linii toru. Co ciekawe, zdyskwalifikowano też Niemców. Decyzje sędziów miały swoje konsekwencje. 

Przed ostatnią konkurencją mistrzostw sytuacja w klasyfikacji medalowej była arcyciekawa. Polacy mieli 7 złotych krążków, Niemcy i Brytyjczycy po 6. Polacy i Niemcy nie mogli już poprawić swojego dorobku. Przy wygranej Brytyjczyków, spychali oni Biało-Czerwonych z pozycji lidera tego zestawienia.

Czarny scenariusz niestety się spełnił. Brytyjczycy - mistrzowie świata z Londynu - szybko, łatwo i przyjemnie zdobyli złoto. Wyprzedzili Turków i Holendrów. 

Większą liczbą medali srebrnych - 5 do 4 - Wyspiarze wyprzedzili Polaków w klasyfikacji medalowej 24. Mistrzostw Europy w Lekkiej Atletyce.

Pełne wyniki dnia: TUTAJ

Na Stadionie Olimpijskim w Berlinie jest nasza wysłanniczka, która będzie rozmawiała z naszymi sportowcami. Niebawem nasze rozmowy.

red.


Polecamy również:


Podziel się: